Gdy wachlarz rzęs znika... ku przestrodze

Fot. Ja, 2 tygodnie po przedłużaniu.


Przedłużanie rzęs metodą 1:1 cieszy się uznaniem. Prowadząc własną działalność kosmetyczną, wielokrotnie wykonywałam ten zabieg.


Fakt faktem, rezultat jest bardzo naturalny, widowiskowy, lecz nikt nie mówi o konsekwencjach regularnego przedłużania rzęs...





Rano nie mamy zbyt wiele czasu. Wszystko robi się w biegu i pędzi się do pracy. "1:1" jest oszczędnością kilkunastu minut poświęcanych na efektowny makijaż. Głównie z tego względu decydują się na niego kobiety.

Dałam się namówić na przedłużanie, czego żałowałam przez ładnych parę miesięcy. Zabieg zafundowałam sobie tylko raz, nawet nie poszłam na uzupełnianie. Po upływie tygodnia rzęs miałam mało, naprawdę mało i swoich, i sztucznych. Część mi się poodklejała (choć wiem, że koleżanka po fachu używała preparatów dobrej marki) i zostały moje rzęsy od połowy odbarwione. Nie ma mascary, która by temu zaradziła.
Tak męczyłam się przez 5-6 tygodni, aż wyrosły kolejne rzęsy, lecz i one były osłabione, wyraźnie krótsze, szybciej wypadały.

Obiecałam sobie, że już nigdy więcej. Istnieją naprawdę dobre mascary i nie muszą być to koszty rzędu kilkuset złotych. Czasami warto poświęcić kilka minut więcej na codzienny makijaż, by móc spać spokojnie i nie musieć ukrywać się za okularami przeciwsłonecznymi.

KK