Przyżeganie włosów - dawna metoda na rozdwajające się końcówki


Dawniej zakłady fryzjerskie wyglądały zupełnie inaczej. Białe fartuchy, stojące suszarki, przy których można było wygodnie usiąść, tradycyjne ręczniki, wykrochmalone podwłośniki. Inne były też przyrządy, czy metody radzenia sobie z "włosowymi problemami"


Rozdwajające się włosy towarzyszą nam nie od dziś. Regularne podcinanie końcówek daje oczywiście pewne rezultaty, lecz efekt utrzymuje się niestety krótko, a włosy prędko powracają do swej niewdzięcznej rozdwojonej formy. Dawniej w takim przypadku włosy przyżegano, czyli przypalano końcówki otwartym ogniem, najczęściej płomieniem świecy. Dzięki przyżeganiu stapia się substancja rogowa, dzięki czemu łuska włosa zasklepia się. Z metody tej nie należy korzystać pochopnie. Po pierwsze jest ona właściwa dla włosów, które mimo podcinania, nadal rozdwajają się. Po drugie przeżenia musi być wykonane przez specjalistę. Poszczególne pasma włosów powinny być skręcone i podpięte tak, aby luźno spadały tylko końcówki.

Metoda z dawien dawna i z całą pewnością jedna z najskuteczniejszych, bo "gorące nożyczki" to już nie to samo.

A tak trzymają się moje włosy :)

A tak trzymają się moje włosy :)